środa, 26 kwietnia 2017

Relaksacja mięśni metodą Jacobsona - cz. II - oddech

Relaksacja Jacobsona - czym jest? 

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, a także wyjaśniałem w moim mailowym kursie relaksacji, metoda Jacobsona to technika relaksacji posługująca się odprężeniem mięśniowym. 

O ile trening autogenny bardziej zaczyna się od praktyki skupienia umysłowego, i poprzez to skupienie i zarazem uspokojenie umysłu, odprężenie przenosi się także na nasze ciało i emocje
- o tyle metoda Jacobsona zaczyna od odprężenia napięć w mięśniach, by poprzez to poprawić stan naszych emocji (uwolnić nas od negatywnych stanów emocjonalnych) oraz istotnie wpłynąć na uspokojenie umysłu. 


Technika tego typu może być wykonywana w różny sposób. 

W poprzednim wpisie opisałem podstawową zasadę treningu mięśni wg Jacobsona: 

świadomie napinamy przez kilka-kilkanaście sekund mięśnie prawej ręki, następnie przestajemy je napinać i świadomie skupiamy się przez np. 10-15 sekund na stanie odprężenia w tych mięśniach.

Powtarzamy to z całym ciałem – z wszystkimi partiami i grupami mięśni 

(mięśnie lewej ręki, prawej nogi, lewej nogi, mięśnie brzucha, okolicy klatki piersiowej, mięśnie szyi, mięśnie twarzy itd.).

Oczywiście tego rodzaju trening mięśniowy nie ma na celu jedynie wygimnastykować, czy też wzmacniać nasze mięśnie. To dzieje się niejako przy okazji. Głównym celem jest tutaj rozwinięcie większej samoświadomości naszych mięśni. 
Dzięki tego typu treningowi wytwarzamy w sobie nawyk: podczas różnych aktywności rozpoznajemy w jakim stanie są nasze mięśnie. Powoduje to, zę cały czas utrzymujemy je w stanie równowagi. 

Ponieważ negatywne stany emocjonalne (np. strach, złość, zniecierpliwienie, brak pewności siebie itp.) zazwyczaj powodują nieświadome napięcia i blokady w mięśniach, dlatego taka czujność i samoświadomość na punkcie tego, co dzieje się z naszymi mięśniami, daje nam możliwość utrzymywania lepszej równowagi emocjonalnej. 
Jednocześnie oczywiście sprzyja to naszej żywotności, lepszej pewności siebie i ogólnie: lepszemu ogarnięciu się w życiu.


Metoda Jacobsona wykonywana z wykorzystaniem oddechu


Zbliżony efekt (zwiększenie samoświadomości i doprowadzenie do równowagi w naszych mięśniach) możemy osiągnąć poprzez połączenie techniki świadomego napinania mięśni z naszym oddechem.
Jest to metoda bardzo łatwa i jednocześnie niezwykle efektywna.

Zaczynając np. od prawej ręki wygląda następująco:

- podczas świadomego wydechu (może być on nieco dłuższy i trochę mocniejszy, niż zazwyczaj) napinamy wszystkie grupy mięśniowe prawej ręki i wczuwamy się w to napięcie; 
- podczas wdechu puszczamy te napięcia i wczuwamy się w rozluźnienie i odprężenie mięśni w prawej ręce; 
- możemy powtórzyć ten cykl (wydech-napinanie; wdech-odprężanie) z prawą ręką np. 3 razy;

Mamy wówczas takie wrażenie jakby czucie (zmysł dotyku) w naszej prawej ręce stawało się znacznie bardziej wyraziste, jakbyśmy zgromadzili tam odczucie wewnętrznej siły i pewności. Jednocześnie czujemy, że wszystkie mięśnie tej okolicy, poprzez to ćwiczenie, zostały jakby rozmasowane, i powróciły ze stanu sztywności, do stanu większej elastyczności; 

- następnie identycznie powtarzamy z lewą ręką (3 cykle: wydech-napinanie, wdech-odprężanie); 
- powtarzamy 3 takie cykle z prawą nogą; 
- z lewą nogą; 
- z mięśniami brzucha; 
- z mięśniami klatki piersiowej; 
- z mięśniami szyi; 
- z mięśniami twarzy.

Jeżeli robienie z każdą grupą mięśni trzech powtórzeń odczuwamy jako zbyt intensywne, to możemy na początku wykonywać tylko po jednym powtórzeniu – do czasu, aż osiągniemy naturalność, w wykonywaniu tego ćwiczenia.
Możemy ewentualnie wykonać po trzy powtórzenia z prawą i lewą ręką, a z resztą partii ciała tylko po jednym powtórzeniu. 

Gdy już mamy swobodę w wykonywaniu tego typu ćwiczenia, wówczas wykonanie po trzy powtórzenia z każdą grupą mięśni na ciele (co zajmie nam kilka minut) zadziała na nas jak bardzo intensywny masaż, przywracający nam zarówno odprężenie, jak i poczucie witalności i chęci do życia. 
Ta prosta metoda ma w sobie bardzo dużą skuteczność zarówno w przywracaniu dobrego samopoczucia i równowagi emocjonalnej, jak i może w istotny sposób wspierać nasze zdrowie i dobrą kondycję. 





wtorek, 4 kwietnia 2017

Metoda Jacobsona i relaksacja mięśni – cz. I

Czym dokładnie jest metoda Jacobsona i jak ona wygląda?

Metoda Jacobsona, nazywana przez swojego twórcę (Edmunda Jacobsona – amerykańskiego lekarza, fizjologa i psychoterapeutę) „progresywną relaksacją mięśni” to technika autoterapii przywracająca równowagę w naszym organizmie. 
Konkretnie polega ona na przywracaniu równowagi i elastyczności w naszych mięśniach (poprzez naprzemienne napinanie i rozluźnianie ich) w celu spowodowania poprawy naszego wewnętrznego samopoczucia i przywróceniu równowagi emocjonalnej. 
  
W praktyce metoda Jacobsona może wyglądać w taki sposób: 
1) przez krótki okres (np. 10-15 sekund) napinaj mięśnie swojej prawej ręki, 
2) następnie przez jakiś czas (np. 10-30 sekund) odpręż te mięśnie i wczuwaj się w to odprężenie; osiągasz to poprzez zaniechanie napinania i obserwowanie doznania odprężenia. 
Odkrywaj w sobie coraz większy spokój i komfort.


Podczas fazy napinania oraz rozluźniania oddychaj naturalnie i swobodnie, nie zaciskaj krtani i nie blokuj swojego oddechu.
Powtórz całość (kilkunastosekundowe napinanie, a potem rozluźnianie) także z mięśniami lewej ręki, następnie prawej nogi, a potem ze wszystkimi grupami mięśni (jednocześnie) nogi lewej.

Oczywiście jest to najbardziej skondensowana i uproszczona instrukcja do wykonywania tego ćwiczenia. Bardziej dokładną procedurę tego ćwiczenia znajdziecie pod koniec tego wpisu, a zwłaszcza w kolejnym wpisie.


Układ wszystkich ćwiczeń relaksacyjnych – różne grupy i poziomy ćwiczeń


W najbliższych wpisach omówię z lotu ptaka całą zawartość mojego Darmowego Mailowego Kursu Relaksacji („Relaksacja w codzienności”). 
Podstawowa część kursu, składająca się z 20 lekcji zawierała podział technik relaksacyjnych na: 
1) odprężanie napięć fizycznych, 
2) odprężanie napięć emocjonalnych, 
3) odprężanie mentalne i techniki skupienia
4) pogłębiony obszar psychiki. 


Odprężanie się poprzez uwalnianie się do napięć fizycznych

Oczywiście nie jest przypadkowym fakt, że zacząłem do uwalniania się od napięć fizycznych poprzez relaksację mięśni. 
Wynikało to z dwóch powodów: 
- po pierwsze: osoby początkujące mogą zazwyczaj najłatwiej i najszybciej osiągnąć pierwsze doświadczenia komfortu, spokoju i poprawy swojego samopoczucia właśnie poprzez metody odprężania ciała fizycznego (relaksacja mięśni); 
- po drugie: techniki te są bardzo proste do zrozumienia; zasady odprężania mięśni i przyczyny dla których poprzez rozluźnienie mięśni osiągamy poprawę naszego samopoczucia i dobrostan psychofizyczny – są najłatwiejsze do uświadomienia sobie. Zwłaszcza na początku naszej przygody z technikami relaksacyjnymi.

Np. czujemy napięcia w ramionach, w stawach barkowych i na plecach. Gdy czujemy te napięcia, to jest dla nas rzeczą całkowicie zrozumiałą i oczywistą, że gdybyśmy mogli uwolnić się od tego typu napięć, to nasze samopoczucie byłoby lepsze. 

Idąc dalej możemy zdawać sobie sprawę z faktu, że takie nadmiernie napięte oraz pospinane mięśnie i tkanki mogą wywierać niekorzystny wpływ na nasz organizm. Np. mogą utrudniać prawidłowy przepływ krwi i limfy w ciele, zaburzając prawidłowe krążenie. 
Często jest też tak, że takie nadmiernie napięte i sztywne mięśnie zwiększają odczuwanie bólu fizycznego (mięśniowego, nerwobólowego) w danej okolicy. Z powodu nadmiernego napięcia mięśniowego może dochodzić do różnego rodzaju ucisków na siatkę nerwową układu obwodowego. 

I właśnie te przytoczone okoliczności są już na tyle zrozumiałe, że dany człowiek jest gotów spróbować jakiejś prostej techniki odprężania swoich mięśni. 

Jak wspominałem w wielu swoich tekstach – to odprężanie ma charakter przywracania stanu równowagi. Czyli w istocie nie dążymy to stanu, by mięśnie były przesadnie rozleniwione i niejako pozbawione życia. Raczej dążymy do tego, by mięśnie były odpowiednio sprężyste i elastyczne, niczym właściwie napięta struna w gitarze. 
Gdy struna jest zbyt rozluźniona - ma bardzo słaby i mało atrakcyjny dźwięk; 
gdy jest zbyt napięta - również fałszuje i brzmi nieatrakcyjnie, a przy tym - może łatwo pęknąć. 
Podobnie jest z naszymi mięśniami: dążymy do stan równowagi pomiędzy przesadnym napięciem, a przesadnym zwiotczeniem; przywracamy mięśnie do swojego optimum, do stanu sprężystości i elastyczności, do stanu swobodnego przepływu krwi i płynów ustrojowych oraz właściwej elastyczności i reaktywności w tkance nerwowej.  

No i teraz podstawowe pytanie: jak możemy to zrobić? 
Jak zrelaksować i odprężyć nadmiernie napięte i sztywne mięśnie, przywracając im stan elastyczności i sprężystości?

Na początek możemy sięgnąć po metodę Jacobsona. Jak wspomniałem powyżej technika relaksacji Jacobsona ma swoją pełną nazwę (nadaną przez twórcę – Edmunda Jacobsona): „Progresywna relaksacja mięśni”. 
Jest ona niezwykle prosta i łatwa do wykonania: polega na naprzemiennym (świadomym i celowym) napinaniu i rozluźnianiu poszczególnych grup naszych mięśni: mięśni rąk, mięśni nóg, mięśni tułowia, mięśni głowy i twarzy, czy wreszcie rzadziej ćwiczonych mięśni, jak np. mięśnie języka, mięśnie okolicy oczu, lub np. mięśnie poszczególnych palców. 


Na początek warto jednak zrozumieć jeszcze jeden istotny szczegół: 
- napięcia w naszych mięśniach i w poszczególnych rejonach naszego ciała mają istotny związek z naszymi emocjami i ze stanem naszej psychiki. 
Edmund Jacobson, amerykański psychiatra, psychoterapeuta i fizjolog uważany jest za twórcę bio-feedbacku (biofeedback i neurofeedback przybliżę w innym wpisie). Właśnie poprzez tego typu podejście (pomiar reakcji fizycznych i fizjologicznych na poszczególne stany emocjonalne i mentalne) badacz ten odkrył bardzo bezpośredni związek pomiędzy samopoczuciem i poziomem napięć w mięśniach. 


Edmund Jacobson - twórca metody Jacobsona

Jacobson mierzył po prostu przewodność elektryczną mięśni. Zauważył prostą zależność:
pacjenci, którzy mieli problemy nerwicowe i gorzej radzili sobie w życiu codziennym, mieli większy poziom napięć w mięśniach. Ich mięśnie gorzej przewodziły sygnały elektryczne i stawiały większy opór elektryczny. 
U pacjentów, którzy lepiej i sprawniej radzili sobie w życiu społecznym oraz mieli bardziej pozytywny i harmonijny stan emocjonalny – przewodność elektryczna ich mięśni była większa. 
Inaczej oznaczało to, że stan napięcia i blokad w mięśniach przekłada się dosyć czytelnie na stan emocjonalny (im więcej blokad i napięć w mięśniach tym więcej negatywnych emocji i mniejsza stabilność psychiczna).

Edmund Jacobson zastosował zatem prostą metodę uwalniania układu mięśniowego z nadmiaru napięć i blokad (świadome napinanie i rozluźnianie ich). Trening taki owocował poprawą samopoczucia emocjonalnego i kondycji psychicznej, a także dawał istotną poprawę ogólnego stanu zdrowia (łagodził wiele dolegliwości psychosomatycznych i sprzyjał osiągnięciu równowagi w ciele – stanu homeostazy). 


Jak konkretnie działa na organizm metoda Jacobsona? 

Trening redukcji napięć i sztywności w mięśniach układu ruchowego (czyli: metoda Jacobsona/ progresywna relaksacja mięśni) owocuje następującymi pozytywnymi właściwościami: 

- redukuje poziom lęku (lęk i niepokój aktywizują układ współczulny i zwiększają poziom napięcia w mięśniach; relaksacja aktywizuje układ przywspółczulny i zmniejsza napięcie mięśni); 

- zmniejszanie poziomu fobii (przy fobiach jeszcze mocniej występuje niekontrolowane napięcie mięśni motorycznych; nauczenie się panowania nad poziomem napięcia w mięśniach jest krokiem w kierunku kontrolowania dokuczliwych i przesadnych reakcji na bodziec); 

- normalizuje pracę i rytm bicia serca (lęk i nadmierne napięcie mięśniowe nienaturalnie zwiększają  ukrwienie mięśni, co niepotrzebnie obciąża serce; rozluźnianie mięśni zmniejsza obciążenie serca, co w efekcie przyczynia się do poprawy jego stanu); 

- zmniejsza dolegliwości bólowe (często narzekamy na bóle pleców i innych części ciała; zazwyczaj ma to związek z nadmiernym napięciem mięśniowym; progresywne odprężanie mięśni zmniejsza stan napięcia, przyczyniając się do zmniejszenia bólu; metoda może być pomocna także przy bólach głowy, wówczas skupiamy się zwłaszcza na odprężaniu mięśni szyi, głowy oraz twarzy); 

- pomaga przy bezsenności (bezsenność może być wywołana przez wiele czynników, ale zawsze towarzyszy jej nadmierne pobudzenie i napięcie; rozluźnienie układu mięśniowego poprawia samopoczucie emocjonalne i przyczynia się do uspokojenia umysłu); 

- poprawia zdrowie i wyniki sportowe (odprężanie mięśni przyspiesza tempo ich regeneracji; stan odprężenia umożliwia także osiągnięcie wyższego poziomu ich mobilizacji podczas zawodów i innych wyzwań); 

- pomaga kontrolować dolegliwości trudne do leczenia w sposób tradycyjny (przykładem jest choroba wrzodowa, która często ma charakter nawracający; Edmund Jacobson stosował tę metodę relaksacji przy wielu dolegliwościach psychosomatycznych, ponieważ stan odprężenia mięśni wolicjonalnych (poprzecznie prążkowanych - ruchowych) przenosi się na mięśnie gładkie i tkanki wewnętrzne); 

- poprawia koncentrację (zewnętrzne odprężenie mięśniowe przenosi się na odprężenie wewnętrzne - odprężenie umysłu; rozwój zdolności koncentracji i skupienia uwagi następuje wówczas, gdy nasz umysł jest odprężony i gotowy do aktywności bardziej subtelnych)


Metoda Jacobsona (progresywna relaksacja mięśni) - I część instrukcji

Wstępne przeprowadzenie krótkiej relaksacji wg Jacobsona może zająć nam zaledwie kilka minut: 
1) przez krótki okres (np. 10-15 sekund) napinaj mięśnie swojej prawej ręki, 
2) następnie przez jakiś czas (np. 10-30 sekund) odpręż te mięśnie i wczuwaj się w to odprężenie; osiągasz to poprzez zaniechanie napinania i obserwowanie doznania odprężenia.

Ad 1) mięśnie ręki napinaj świadomie, wczuwaj się we wszystkie miejsca, które napinasz. Staraj się zauważać, co czujesz w swoich mięśniach, kiedy są one napięte. Ucz się rozpoznawać to doświadczenie i doznanie napiętego mięśnia. To nauczy Cię większej samoświadomości i rozpoznawania, czy dany mięsień jest napięty, czy rozluźniony. 
W czasie napinania powinniśmy w miarę swobodnie i naturalnie oddychać (niektórzy mają odruch, że podczas zaciskania np. mięśni ręki jednocześnie zaciskają krtań i mięśnie układu oddechowego – nie ma takiej potrzeby). 
Gdy napinasz prawą rękę i wczuwasz się w jej napięcia, pozostałe rejony ciała starasz się zupełnie odprężyć – zwracasz uwagę, by pozostałych obszarów ciała raczej nie napinać; jedynie okolicę prawej ręki. 

Ad 2) podczas fazy rozluźniania po prostu przestajesz napinać mięśnie prawej ręki;  obserwujesz uważnie i spokojnie: co czujesz w swoich mięśniach, kiedy nie są napinane. Uczysz się rozpoznawać i zapamiętywać do doświadczenie odprężonego mięśnia. 
Oddychasz sobie swobodnie i wczuwasz się w doznanie odprężenia w mięśniach prawej ręki. 

Całość możemy powtórzyć (na początek) z mięśniami lewej ręki, a następnie prawej nogi i lewej nogi. 

Na dzisiaj wystarczy – bardziej szczegółową technikę przeprowadzania progresywnej relaksacji mięśni opiszę w następnym wpisie.







wtorek, 28 marca 2017

Ciało i umysł (darmowy kurs relaksacji)

Ostatnio kilkoro Czytelników tego bloga poprosiło mnie drogą mailową, by nieco więcej miejsca poświęcić technikom relaksacyjnym. 
Jak pewnie większość moich Czytelników wie, jakiś czas temu napisałem dosyć obszerny Darmowy Mailowy Kurs Relaksacji (szczegóły o tym kursie są tutaj). 
  
W tym momencie postanowiłem zatem jeszcze raz powrócić do tematyki usystematyzowanego spojrzenia na techniki relaksacyjne i ich wartości w życiu codziennym. 
Aby się jednak nie powtarzać, nie będę tutaj powielał raz jeszcze dosłownej zawartości tego kursu, ale – zamiast tego – zdecydowałem się spojrzeć na poszczególne jego zagadnienia i etapy – bardziej z lotu ptaka, naświetlając jakieś dodatkowe szczegóły i aspekty. 

Wcześniej może parę słów o tym, dlaczego napisałem i udostępniłem ten kurs. 

Po prostu w którymś momencie tak poczułem i posłuchałem swojego odczucia.
Uważałem, że te techniki - ich poznanie i zastosowanie - mogą przyczynić się do poprawy jakości życia w Polsce, czy też za granicą (wśród osób polskojęzycznych). 

Oczywiście nie byłem aż tak idealistyczny, aby zakładać iż wszyscy Polacy ten materiał przerobią. 
Tym niemniej trzeba powiedzieć, że z lekcji tego kursu skorzystało na ten moment ponad 14 tysięcy uczestników, a zatem zainteresowanie było dosyć spore. Dodatkowo całkiem spora liczba uczestników napisała do mnie o pozytywnych i bardzo konkretnych jego rezultatach – takich jak np.: większy spokój, harmonia w życiu codziennym, czy też odnalezienie na nowo swojego poczucia sensu życia.


Część osób miała także jakieś inne specyficzne doznania.
Np. kiedy ćwiczymy sobie trening autogenny, to w początkowym okresie wielu osobom zdarza się doświadczać czegoś bardzo niezwykłego i niecodziennego,
np. odczucia jakbyśmy się unosili, czy też jakiegoś głębokiego doświadczenia szczęścia, przyjemności, miłości itp.
Z czasem bardziej oswajamy się z tymi doświadczeniami i reagujemy na nie mniej emocjonalnie. Być może nie są one wówczas dla nas aż tak emocjonujące, ponieważ nie są dla nas już czymś zupełnie nowym. Ale z kolei na tym drugim etapie jest więcej pola i przestrzeni do integrowania tego doświadczenia „harmonii oraz jasnej świadomości” z naszym życiem i codziennym funkcjonowaniem. 
  
Każdy etap jest zatem na swój sposób wartościowy. Początek – bo nas inspiruje, i często fascynuje; zaawansowanie – bo umożliwia nam czerpanie z tych metod pełnymi garściami, w sposób naturalny i bez nadmiaru emocji. 
Np. potrzebujemy poradzić sobie ze stresem wystąpienia publicznego, potrzebujemy nauczyć się stosunkowo szybko języka, czy innego materiału;
i wówczas możemy odprężyć się poprzez skupienie się na oddechu, wejść w stan pogłębionej jasnej świadomości, i przyswajać materiał szybciej oraz bez niepotrzebnego stresu. 

Możemy odprężyć się w taki sposób przed wystąpieniem i zaprezentować treści, które także opanowaliśmy w stanie odprężenia i skupienia. W stanie relaksu, zgodnie z adekwatną nazwą (techniki relaksująco-koncentrujące) odprężamy ciało fizyczne i czujemy większy komfort w naszym emocjach (relaksują się ujemne emocje takie jak: przesadne napięcie, lęk, niepewność) natomiast wzrasta nasze poczucie skupienia i jasności myślenia. Wzrasta zaufanie do siebie.


Możemy także potrzebować odbyć szczerą rozmowę ze swoim partnerem, przyjacielem, czy kimś istotnym z naszej rodziny itp. Odprężenie się przed taką rozmową sprzyja stworzeniu dobrego kontaktu i zrozumienia, ponieważ odprężenie toksycznych i ujemnych emocji wywołuje transformowanie ich do poziomu pozytywnych i bardziej zaawansowanych jakościowo uczuć. 
Zamiast nerwowego napięcia i spięcia, pod-denerwowania i lęku, czy też złości i irytacji, możemy poczuć w sobie życzliwość, zdolność do tworzenia harmonii i ocieplający spokój. Możemy poczuć, że taka emocjonalna ewolucja wyzwala w nas pozytywną energię oraz chęć i zdolność do porozumienia się. 


Ponieważ w moim własnym życiu zaznajomienie się z technikami relaksacji zbiegło się z bardzo wartościową przemianą w jakości mojego życia wewnętrznego i zewnętrznego - miałem duże zaufanie, co do ich wartości.

Doskonale pamiętałem, jak w okresie kończenia szkoły średniej i rozpoczynania studiów, techniki relaksacyjne pomagały mi bardzo skutecznie studiować bez żadnego stresu. Zamiast stresu i napięcia egzaminacyjnego wchodziłem w stan pogłębionego skupienia - pełnego odprężenia i jasnej świadomości.

Dzięki temu bardzo szybko przyswajałem potrzebne zagadnienia i lepiej je pamiętałem. 

Także jakość kontaktów międzyludzkich ewoluowała ze stanu frustracji w kierunku radości płynącej z faktu uczestniczenia. 
  
W którymś momencie, już jako bardziej dojrzały człowiek, gdy nagrałem kilka wersji mojego treningu autogennego (m.in. wydałem na płycie trzy poziomy technik relaksacyjnych pt. Profesjonalny Relaks), postanowiłem uporządkować materiał z zakresu technik relaksacyjnych i wydać go jako Darmowy Mailowy Kurs Relaksacji. No i tak to się stało. 
W międzyczasie cały czas zajmowałem się tego typu metodami, ale potrzeba ich uporządkowania i całościowego ogarnięcia, przyszła do mnie po latach.  

Pora zatem teraz, w kolejnych wpisach, prześledzić raz jeszcze z lotu ptaka poszczególne zagadnienia tego kursu i naświetlić je dodatkowo od innej strony, jeszcze bardziej eksponując ich praktyczne możliwości zastosowania w życiu codziennym. 
    





piątek, 17 marca 2017

Mindfulness i marzenia o przyjaźni


Jedna z Czytelniczek napisała do mnie zapytanie i zarazem swoje przemyślenia na temat wzajemnej relacji i zależności pomiędzy po prostu byciem tu i teraz, a koherencją serca.
Odnosiło się to do mojego wpisu na blogu: Moje przyjaźnie.

To pytanie brzmiało mniej więcej tak: „czy jest taka potrzeba, by zanurzać się w jakieś wspomnienia dotyczące przyjaźni, skoro można po prostu być tu i teraz?”

Przy okazji - dziękuję za podzielenie się przemyśleniami i zadanie inspirującego pytania :-)

Osobiście widzę to w ten sposób, że oba te podejścia nie tyle się wykluczają, co raczej dopełniają i uzupełniają. 
Bycie tu i teraz jest dosyć szeroką perspektywą i w dużym stopniu dotyczy naszej tzw. duchowości. 
Natomiast koherencja serca jest pewnym zjawiskiem emocjonalnym, które oddziałuje na określone zjawiska fizyczne w naszym ciele (oddziałuje pozytywnie na emocjonalną energetykę serca i układu krążenia). 
    
Czyli porównałbym to trochę do jedzenia. Warto rozwijać zdolność i umiejętność bycia tu i teraz – ma to bardzo dużą wartość dla naszego życia. Pomaga nam w lepszym realizowaniu się i może także zwiększać naszą efektywność oraz sprawność funkcjonowania. Jednocześnie zwiększa poziom satysfakcji, jaki wynosimy z codziennym zdarzeń, z codziennych kontaktów z innymi oraz codziennych zadań. 
Ale w żaden sposób nie wyklucza to np. możliwości stosowania odpowiedniej zrównoważonej diety, czy innej formy zdrowego odżywiania się. 
Podobnie jak bycie tu i teraz nie ogranicza nas w żaden sposób w robieniu np. gimnastyki, czy praktykowania jakichś innych ćwiczeń fizycznych i aktywności ruchowej.

Po prostu te wszystkie rzeczy i obszary mogą się ze sobą dobrze uzupełniać.

Analogicznie: stosowanie świadomego przenoszenia się na chwilę (w naszej wyobraźni) we wspomnienie życzliwości i przyjacielskiego kontaktu jest ćwiczeniem emocjonalnym przypominającym trochę jakieś prozdrowotne ćwiczenia ruchowe. Poprzez pozytywną emocję oddziałujemy przez chwilę pozytywnie na nasz mięsień sercowy, a poprzez to ogólnie: na nasze zdrowie.


Wydaje mi się, że tutaj bardzo przydatne byłoby odwołanie się do ujęcia jakie prezentuje Ken Wilber na temat podświadomości, świadomości i nadświadomości. Wspomniany autor uważany jest przez wiele osób za jednego z ważnych liderów psychologii transpersonalnej (tzn. psychologii uznającej obszar duchowy za istotny obszar zdrowia psychicznego).
 

Autor ten podzielił ogólnie świadomość na obszary: pre-racjonalne (przed-racjonalne), racjonalne i trans-racjonalne (ponad-racjonalne). 

Ćwiczenie typu wyzwalanie koherencji rytmu serca poprzez zanurzenie się we wspomnienie serdeczniej przyjaźni kojarzy mi się z obszarem pre-racjonalnym. Jest on przed myśleniem logicznym, poniżej obszaru racjonalnego. Ale mimo tego sfera ta jest bardzo ważna. 
Jak wskazuje na to m.in. ujęcie Golemana (twórcy inteligencji emocjonalnej) – większość naszych problemów życiowych nie pochodzi stąd, że czegoś nie potrafimy zrozumieć rozumowo, ale raczej związane są one z faktem, że często nie radzimy sobie z naszymi emocjami.
Czyli emocje są jakby podstawą naszego myślenia i osądu racjonalnego. 
Podobnie jak pień drzewa wspiera się na korzeniach, które wrośnięte są głęboko w ziemię; analogicznie: nasza ocena, rozumowanie i postrzeganie rzeczywistości wspiera się na naszej sferze emocjonalnej. 
Gdy ćwiczymy te emocje, gdy wytwarzamy w nich harmonię i wyzwalamy w nich jakąś dobrą energię, wówczas nasze widzenie świata, nasza analiza i rozumowanie mogą funkcjonować w znacznie lepszych warunkach.

Dlatego 20-to letnie  badania Golemana nad losami absolwentów Harwardu pokazały, że często osoby o najwybitniejszych ocenach na uczelni i o najwyższym ilorazie inteligencji IQ, nie zawsze osiągały automatycznie najlepsze efekty w swoim życiu prywatnym i zawodowym. Ponieważ niekoniecznie przekładało się to w prosty sposób na dojrzałość emocjonalną. 
Dojrzałość emocjonalna jest niezależna od IQ. 

Brak dojrzałości emocjonalnej utrudniał praktyczne wyrażanie w życiu swoich zdolności i predyspozycji.
Powiedziałbym (jak powyżej): pień, aby być zdrowym i stabilnym,  musi być wsparty na odpowiednich korzeniach. Rozumowanie (rozum) potrzebuje mieć odpowiednie środowisko emocjonalne, aby mogło przebiegać sprawnie i twórczo.

 

Jeśli zaś chodzi o obszar trans-racjonalny (ponad-rozumowy) to dotyczy to ogólnie tego, co nazywamy potocznie duchowością. Nie są to w istocie doświadczenia emocjonalne. Jest to raczej intuicyjna przenikliwość, poczucie wewnętrznej przestrzeni, w której wydarza się nasze życie. 
Oczywiście sam Ken Wilber szczegółowo określa ten obszar trans-racjonalny i dosyć konkretnie go przybliża. Wymienia w sumie cztery etapy rozwoju trans-racjonalnego (nadpsychiczny, subtelny, przyczynowy i niedualny).
W tym momencie nie ma potrzeby, aby się w to detalicznie zagłębić. 

Powiedziałbym jedynie tak: bycie tu i teraz to doświadczenie typowo trans-racjonalne. Chociaż oddziałuje ono pozytywnie na stan naszych emocji, to zdecydowanie je przekracza. Przekracza nawet obszar myślenia i rozumowania. Jest raczej jak przestrzeń, w której mogą wydarzać się nasze myśli i emocje.
W moim odczuciu bycie tu i teraz ma wiele wspólnego z nauczaną obecnie metodą nazywaną „Mindfulness”. Słowo to możemy przetłumaczyć jako „pełna uważność” lub też jako  „medytacja uważności”.
 

Stan mindfulness możemy osiągać zarówno podczas medytacji, jaki podczas codziennych aktywności, gdy jesteśmy w pełni i głęboko tu i teraz. 

 „Tu i teraz” może oznaczać zarówno uczestniczenie w tej fizycznej sytuacji, w której akurat teraz jesteś, jak i może też oznaczać doświadczanie głębokiej duchowej wolności, w której przekraczasz doznanie bycie ograniczanym przez przestrzeń. 
Po prostu w pełni jesteś, i ta obecna chwila jest w tym zawarta.            








wtorek, 14 marca 2017

Mapy myśli bywają twórcze

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu chciałbym się dzisiaj skupić nieco więcej na mapach myśli. 
Jak już wspomniałem, kolega polecił mi serwis serwisu Wise Mapping.
Można na nim, po darmowej rejestracji, budować swoje mapy myśli. 


Mapy myśli to inny sposób robienia notatek, który ma być bardziej intuicyjny i bardziej całościowy (holistyczny).
Zwykły sposób robienia notatek to pisanie swoich przemyśleń w liniach od lewej do prawej, jedna pod drugą, zazwyczaj jednym kolorem. 

W mapach myśli natomiast po pierwsze centralny temat mamy na samym środku, a wyrastające z niego główne idee, składowe i zagadnienia piszemy dookoła. 
Z kolei z nich mogą wyrastać dalsze składowe i podpunkty, i tak wiele poziomów w głąb. 
Po drugie do każdej grupy tematycznej możemy przyporządkować inny kolor.

Mapy myśli są zatem bardziej graficznym sposobem robienia notatek.


Dzięki takiemu podejściu, kiedy patrzymy na jakieś swoje notatki, jakieś wytyczne, czy plan projektu – ogarniamy go bardziej całościowo. 
Zwolennicy map myśli podkreślają, że taka metoda notatek angażuje nie tylko lewą półkulę analityczną, ale jednocześnie wyobraźnię i intuicję – korespondujące z prawą półkulą mózgu.
Mapy myśli pomagają lepiej zarządzać czasem, skuteczniej uczyć się i zapamiętywać, lepiej posługiwać się swoimi emocjami oraz lepiej kierować swoim rozwojem osobistym i zawodowym. Ponadto zwiększają one twórcze podejście do zadań i obowiązków oraz mogą być formą tzw. 'burzy mózgów' (twórczego znajdywania nowych rozwiązań). 

   
Jeśli ktoś się tym nie zajmował, oto przykład prostej i krótkiej (demonstracyjnej) mapy myśli zrobionej we wspomnianym serwisie Wise Mapping (http://www.wisemapping.com/):



Osobiście wierzę, że główna siła naszego potencjału jest w nas. Jest zależna od naszego skupienia, zagłębienia się w siebie w taki sposób, że jesteśmy równocześnie odprężeni i skupieni. Z tego poczucia wewnętrznej obecności wypływa jednocześnie poczucie życzliwości do siebie i innych, jak i poczucie wewnętrznej mocy. 
Jednocześnie to poleganie na sobie nie oznacza, że nie warto wykorzystywać zewnętrznych narzędzi, które nam pomagają. 
Polegamy na sobie, i bardzo dobrze; jednak, gdy potrzebujemy użyć samochodu, pociągu, czy samolotu, to możemy to zrobić. Kiedy np. potrzebujemy udać się do Krakowa, Poznania, czy Paryża, to nie musimy zawsze iść tam na nogach. 

Podobnie było w moim przypadku z mapami myśli. Robiłem zawsze dużo notatek. Dotyczyły one m.in. planów moich książek, nagrań, czy ogólnie nowych projektów życiowych. 
Część tych notatek zapisywałem na luźnych kartkach (zazwyczaj A4), a część w specjalnie zakupionych zeszytach. Do tego oczywiście także notatki komputerowe (zasadniczo w formacie tekstowym txt oraz w formacie Worda rtf). 
Jednak część tych notatek mi się gdzieś zapodziewała, ponieważ było ich dużo. 
Czasami ciężko było ogarnąć różnorodność form i treści tego mojego notowania. 

I muszę przyznać, że ten pomysł z mapami myśli online bardzo mi się spodobał. 
Ponieważ robię sobie takie podstawowe wytyczne do jakiegoś projektu w formie jednej mapy myśli, i mam wrażenie, że lepiej to ogarniam.
Jednocześnie mogę bardzo szybko do nich dotrzeć, ponieważ mogę się zalogować na stronę map i je przeglądnąć. Mogę także je wyeksportować do siebie na dysk, np. jako jpg. Mogę także je wydrukować na papierze, jeżeli czułbym taką potrzebę.  



Oczywiście nie jest tak, że piszę teraz całą książkę w formie mapy myśli; raczej jest tak, że ogólny projekt i wytyczne książki mogą być jedną mapą; następnie każdy rozdział, jego cele, struktura i ogólne wytyczne mogą być kolejnymi mapami. Wówczas jest mi łatwiej pisać całość, ponieważ pisząc o konkretach, łatwiej ogarniam cały zamysł, i widzę to bardziej z lotu ptaka.



W zasadzie to każdy, jeśli ma taką ochotę, może sobie na swój użytek takie mapy robić
Ponieważ mogą one nam się przydawać do zrobienia sobie np. planu miesiąca, tygodnia, czy dnia, czy np. do rozplanowania sobie jakiegoś zamierzenia. 
A zatem takie mapy myśli mogą być bardzo przydatne zarówno w naszej pracy zawodowej, w procesie studiowania i uczenia się, jak również w wielu aspektach naszego codziennego życia. 

Mapy myśli pomagają nam bardziej przenikliwie ogarnąć to, o co nam chodzi, zwiększają naszą kreatywność i pozytywne nastawienie do naszych działań i zadań;
zwiększają jednocześnie nasze skupienie i dobrą kondycję psychiczną, ponieważ zagłębiając się w wiele różnych szczegółów, jakie stawia przed nami życie codzienne i poszczególne zadania, równocześnie nie tracimy z oczu głównych wytycznych i głównych punktów ciężkości.
Dzięki mapom myśli możemy być także w lepszym kontakcie z naszymi wartościami. 


Mam nadzieję, że zachęciłem do spróbowania, jeżeli jeszcze tego nie próbowaliście. 

W każdym bądź razie ja - ponieważ i tak robiłem wcześniej notatki - jestem z tej propozycji zadowolony, bo szybciej i łatwiej docieram do swoich notatek i poprzez to łatwiej komunikuję się ze swoim zrozumieniem.
Nadal jednak polegam bardziej na sobie, niż na swoich mapach :-)








piątek, 17 lutego 2017

Pozytywny dobry Internet

Mówiąc o dobrym Internecie chodzi oczywiście o jego pozytywne zastosowanie. 
Jeśli bowiem chodzi o szybkość łącza, to sprawne i szybkie e-połączenia stały się już codziennością. Wszyscy mamy obecnie szybki Internet, natomiast nie zawsze wykorzystujemy go jedynie konstruktywnie; czasami się nim zamęczamy. 
  
Faktem jest, że w ostatnich latach w wielu krajach (także w Polsce) Internet stał się dosyć skutecznym narzędziem walki politycznej. Poszczególnie partie zatrudniają ludzi, którzy płodzą najróżniejsze komentarze i wpisy na forach, mające budować określone emocje oraz sympatie i antypatie polityczne u internautów. W wyniku tego niekiedy Internet staje się jedynie podgrzewaczem emocji, wzburzenia, czy frustracji. 
Oczywiście każdy ma prawo do swojego stanowiska społecznego i politycznego. Świadomość obywatelska jest zaletą, zwłaszcza gdy jest ona świadoma. Nie zawsze jednak jednoznacznie dobre jest propagandowe i całkowicie instrumentalne wykorzystywanie Internetu przez jakieś komórki polityczne. Niekoniecznie korzystne jest dla nas całkowite uleganie temu, bez odpowiedniego (zdroworozsądkowego) dystansu. Zwłaszcza gdy poziom napięcia przekracza już naszą wydolność psychiczno-emocjonalną. 

Istotą zawsze jest to, że powinniśmy być bardziej wewnątrz-sterowni, a nie zewnątrz-sterowni, czyli – w omawianym tutaj temacie – powinniśmy w Internecie wyszukiwać także takie treści, które nas stymulują do rozwoju oraz wspierają naszą harmonię i szczęście – treści, które zwiększają nasz poziom odpowiedzialności za swoje życie, swoje istnienie, swoją życiową drogę.
 

  
Pamiętam czasy, gdy Internet zupełnie raczkował. Kolega mnie zaprosił, żebyśmy poszli do jego ojca na Politechnikę, to pokaże mi Internet. Nie wiedziałem co to takiego, ale się zgodziłem. Nie było wówczas jeszcze za bardzo stron w języku polskim – może jakieś pierwsze, nieliczne. Było to jeszcze przed powstaniem Onetu, a także kilka lat przed powstaniem wyszukiwarki Google. Prawdopodobnie były to początki wyszukiwarki AltaVista. 
Wpisywaliśmy jakieś hasła najprawdopodobniej do tejże wyszukiwarki i pojawiały się nam raczej nieliczne wyświetlenia w języku angielskim. Potraktowałem to wówczas jako głównie oglądanie obrazków autorów, którzy mnie interesują. Zaglądaliśmy też na Yahoo. 
   
Na marginesie, z tego co pamiętam, stosunek ceny do prędkości transferu był wówczas (druga połowa lat 90-tych) bardzo niekorzystny. Kiedy już Internet zaczął się pojawiać nie tylko w instytucjach publicznych, typu Uczelnie, ale także u odbiorców prywatnych, to transfer w pakiecie profesjonalnym o prędkości 2 Mb/s (głównie kupowały go firmy) kosztował 2 tys zł na miesiąc, natomiast abonament prywatny 128Kb/s kosztował około 100 zł. W tym drugim przypadku strona główna Onetu, pomimo braku na niej dużych grafik, i tak otwierała się zazwyczaj kilka minut. Początkowo prywatni odbiorcy często kupowali modemy do telefonu, które miały naliczenia minutowe od każdego połączenia. Zatem włączali modem, ściągali jakąś stronę oraz pocztę, po czym odłączali modem, aby zminimalizować koszty, które i tak były całkiem spore. 
  
Jak wiadomo dzisiaj Internet stał się powszechnie dostępny, bardzo szybki, przystępny cenowo, a często także dostępny darmowo (np. w kawiarniach, autokarach itp.).  
Tym bardziej warto, aby zadać sobie pytanie:
w jaki sposób Internet może mi służyć, wspierać mój rozwój, czy też pomagać mi realizować jakieś znaczące i wartościowe dla mnie cele cele? To bardzo istotne. 
Część osób zapomina o krytycznym i asertywnym korzystaniu z jego dobrodziejstw. 
Myślę, że jest to podobnie jak z książką – korzystając z Internetu powinniśmy sięgać po określone treści, które nas interesują, są dla nas rozwojowe, a także przydatne.

Kilka przykładów ciekawych stron. 
Autorzy strony Dobre Wiadomości postawili sobie cel, by dla równowagi do treści sensacyjnych, ujemnych i skandalicznych – powszechnie dostępnych – publikować treści dodatnie i inspirujące. Jest tam np. artykuł pt. „Nie kładź się do łóżka ze złymi emocjami” zachęcający do pozytywnego nastawienia się psychicznego przed zaśnięciem. 
Otóż, wg. badań z tego zakresu, mózg może podczas nocy utrwalać nasze negatywne nastawienia, jakie mamy przed zaśnięciem. Może także utrwalać treści pozytywne i rozwojowe. Dlatego warto przed udaniem się na spoczynek rozwiązać zewnętrzne kłótnie i wewnętrzne konflikty oraz zmienić negatywne nastawienie wobec świata.
 

Ostatnio znajomy polecił mi stronę „KhanAcademy – Możesz nauczyć się wszystkiego”. Po krótkiej rejestracji i zalogowaniu możemy znaleźć na tym serwisie wiele ciekawych materiałów z najróżniejszych obszarów – muzyka, historia świata i cywilizacji, matematyka, informatyka, biologia, chemia itp. 
Np. w dziale muzyka znalazłem film „Ludwig van Beethoven: Piąta Symfonia, lekcja dyrygowania: Gerard Schwarz”. Jest on w języku angielskim.   
Serwis jest polskojęzyczną wersją serwisu angielskiego. Część materiałów jest przetłumaczona na polski, a część jest po angielsku. Może być to motywacją i wsparciem przy uczeniu się angielskiego. 

Z kolei inny znajomy polecił mi serwis Be Able zawierający wiele ciekawych kursów na najróżniejsze tematy. Serwis jest angielskojęzyczny. Ktoś np. skorzystał z kursu: „Odkryj swoje ciało energetyczne” łączącym zagadnienia ezoteryczne z codziennym funkcjonowaniem w życiu i pracy zawodowej.  

Dzięki poleceniu dotarłem także do serwisu Wise Mapping, gdzie po króciutkiej rejestracji i po wejściu na swój profil (po zalogowaniu się należy dodatkowo wejść na swój konkretny profil typu „Welcome Rafal”) mamy dostęp do panelu umożliwiającego nam tworzenie map swoich myśli i projektów. Możemy w ten sposób uporządkować swoje przemyślenia i notatki, stać się bardziej świadomi w życiu. 
  
Oczywiście tematycznych stron i serwisów, które nas interesują i mogą działać na nas rozwojowo jest w sieci bardzo dużo. Możemy korzystać np. na Youtube z dobrych lekcji do nauki języka obcego (angielskiego, lub innego); 
możemy znaleźć (na Youtube lub gdzie indziej) materiały do nauki gry na instrumencie muzycznym, możemy znaleźć materiały do nauki np. informatyki, czy też interesujące materiały do samorozwoju czy radzenia sobie ze stresem. 
Na marginesie mogę przypomnieć, że przez jakiś czas będzie nadal działał mój darmowy kurs „Relaksacja w codzienności”.  
  

Warto zatem zdać sobie sprawę z niezwykłego potencjału, jaki ma w dobie obecnej Internet i wykorzystywać go głównie do naszego Rozwoju, Dobra i Harmonii. Poczuj się, że to ty jesteś tu swoim szefem. Skup się przez chwilę na oddechu i odczuwaj dobrą integrację ciała, umysłu, emocji i wszystkich swoich poziomów. To pomoże Ci mieć konstruktywną postawę wobec Internetu i wobec swojego życia.   
   
  








sobota, 4 lutego 2017

Moje przyjaźnie

Przyjaźnie są dla nas cennym i praktycznym skarbem. 
David Servan-Schreiber w książce „Zdrowiej. Pokonaj lęk stres i depresję” opisuje zjawisko nazywane koherencją serca. Koherencja serca związana jest z badaniem rytmu naszego serca i jest nią prawidłowość i regularność w zmienności rytmu serca. 
Badania z tego zakresu wykazują, że koherencja na wykresie częstotliwości bicia serca (wykres koherentny ma wygląd regularnej sinosoidy) świadczy zarówno o dobrej formie naszego serca, jak i dobrym stanie naszych sił życiowych. 
Np. wykres częstotliwości bicia serca osób na krótko przed śmiercią pokazuje zerowy poziom koherencji. 

Tak więc Servan-Schreiber przytacza następujące badania. Młodemu kilkunastoletniemu chłopcu podłączono stosowną aparaturę do badania zmienności rytmu serca i obserwowano pracę jego serca. Wykres nie był wówczas zbyt uporządkowany – zmienność rytmu była przypadkowa i chaotyczna.
Wówczas polecono mu, aby przez chwilę myślał o kimś mu bardzo bliskim, kogo bardzo lubi. 

Wtedy okazało się, że praca jego serca zmieniła się w bardzo korzystnym kierunku – aparatura pokazała na monitorze wykres (zmienności bicia) niezwykle regularny (koherentny). 

Oczywiście szczegóły nie są tutaj istotą sprawy (koherencja nie oznacza tutaj stałości bicia serca, co raczej uporządkowaną i regularną zmienność jego pracy). 
To, o co tutaj chodzi, to uświadamianie sobie, jak duże znaczenie dla naszego życia psychicznego oraz zdrowia fizycznego może mieć przyjaźń.
We wspomnianym powyżej doświadczeniu zapytano tego młodego człowieka: o kim zaczął myśleć w drugiej części eksperymentu (gdy jego rytm pracy serca stał się koherentny)? Wówczas okazało się, że po prostu zaczął myśleć o swoim psie :-).


Każdy z nas posiada w istocie duży zasób przyjaźni i pozytywnej energii, do której może powracać celem zharmonizowania się. Przypuśćmy, że wydaje nam się, że ostatnio nie mamy przyjaciół i nie mamy do czego wracać swoją pamięcią. 
Ale być może wczoraj karmiliśmy sikorki, wróble czy np. gołębie i możemy pomyśleć o tych ptaszkach, jako o naszych przyjaznych istotach. Być może byliśmy w sklepie
i życzliwie do kogoś uśmiechnęliśmy się, czy powiedzieliśmy dziękuję, i już możemy zwrócić się naszą uwagą w tym kierunku. 


Przypuśćmy, że leżymy zestresowani po ciężkim dniu w pracy, czy w domu,
a atmosfera nie sprzyja nam, by zapaść w zdrowy i regenerujący sen.
Właśnie wtedy możemy to zmienić, przez zanurzenie się na moment w takie wspomnienie przyjaźni. Jakaś część naszej świadomości wie, że jest to wspomnienie, ale jednocześnie zauważamy, że takie doświadczenie pomaga nam lepiej zarządzać swoją psychiką i pozytywnie panować nad naszymi stanami emocjonalnymi. 

Skierowanie przez chwilę swojej uwagi na wspomnienie przyjaźni eliminuje negatywne skutki stresu, które utrzymują się w naszym organizmie. Dzięki temu bardziej otwieramy się na tkwiące w nas pozytywne możliwości.

Bogdan Loebl napisał kiedyś tekst dla Tadeusza Nalepy i zespołu Breakout mówiący: „Rzeko dzieciństwa, gdzie twa woda czysta, która koi ból; tylko twoją wodą z moich rąk zmyć mogę ból”. W pewnym sensie autor jakby poszukuje tutaj dostępu do swoich wspomnień z dzieciństwa. 
Faktem jest, że nawet jeśli o tym nie pamiętamy, to wszystkie wspomnienia są w nas dostępne. Wykazało to chociażby jedno z doświadczeń neurologicznych Erica Berne, o którym teraz nie będę się rozpisywał. Sens był taki, że wszystkie wspomnienia dostępne są w naszym umyśle niczym barwne nagrania filmu. 

Jeśli o mnie chodzi, wykorzystuję pokłady pozytywnej energii z przeszłości po to, aby nie były one dla mnie jedynie przeszłością. Niech działają też teraz, niech się rozwijają :-)  
Np. pamiętam wspólne dziecięce opalanie się na błoniach (nieczynnym poligonie wojskowym na skraju miasta), czy na murawie basenu. Obok są inne dzieci i towarzyszy nam atmosfera dziecięcej fascynacji, beztroski i życzliwości. Właśnie się opalamy, świeci słońce i po prostu jest cudownie. 
Widok słońca, nieba, trawy, widok innych dzieci, zapach smarowanego olejku do opalania, dotyk skóry natłuszczanej olejkiem, odgłosy dzieci obok – wszystko jest doskonałe takie, jakie jest. Po prostu w tym jestem. 
  
Pamiętam też chwile, gdy czytałem sobie książkę w lecie na łonie natury (czy to na wielkiej łące, czy to pod drzewem wielkiego orzecha). Siedzę sobie wówczas sam, ale moim przyjacielem jest wówczas towarzysząca mi książka i otaczająca mnie sceneria natury. To wspomnienie pełne jest dobroczynnej psychicznej energii. 

Pamiętam oczywiście także przyjaźnie z ostatnich lat.
Siedzę sobie z przyjacielem, pijemy herbatkę, rozmawiamy. W tle leci muzyka. Jest atmosfera akceptacji i rozumienia się. 

Mogę też przekierować to wspomnienie w pozytywną i inspirującą projekcję. 
Wyobrażam sobie, że udaję się z jakąś zaprzyjaźnioną (czy nawet z jakąś neutralną) osobą na malowniczy spacer. Mówię o tym, jak cenny jest dla mnie kontakt, zrozumienie, wspieranie się. Słyszę coś podobnego. Czuję, że dotykam głębszych wymiarów mojej psychiki i duszy. 
Dzięki temu jestem bardziej gotowy do życia tu i teraz.